• Wpisów:5
  • Średnio co: 348 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 18:54
  • Licznik odwiedzin:1 314 / 2092 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
I znowu te myśli, już powoli nie wiem co ze sobą zrobić żeby o tym nie myśleć. Jedynym zajęciem jest śpiewanie i granie. Gram na pianinie i gitarze, ale nikt tego nie docenia. Iza jeszcze nie słyszała jak śpiewam, ale wie, że gram na instrumentach. Na ogół jestem zabawny i w ogóle taki jak moi rówieśnicy, ale w domu... Cały czas tylko jedno mi w głowie. Właśnie dziś jest sobota, a ja znowu siedzę sam w pokoju. Nie długo zacznę wariować z powodu braku zajęcia. Muszę zadzwonić po Izę, żeby przyszła, wyjdziemy do kina czy coś. Zabrałbym ją gdzieś gdzie jest cicho i miło. Nie znam takiego miejsca. Prawie nie wychodzę z domu, po za tym nie mam gdzie wyjść chociaż Warszawa jest strasznie duża. Wczoraj znowu upokorzenie, a wszystko przez tego Daniela, zawsze w nie odpowiednim momencie się musi pojawić, ale mniejsza z tym. W niedzielę czyli jutro jedziemy całą paczką (ja,Iza,Karol,Martyna,Robert i Eliza) nad morze. Ich i moi rodzice postanowili nas wysłać na kolonię. Oczywiście nie wiedzą, że chcę tak wyznać to co czuję do Izy. Jeśli już o nie mowa to chyba jeszcze ma tego chłopaka, ma na imię Maciej, to ten który mi pomagał jak oś mi było, spoko koleś. Niestety nie jedzie z nami, tłumaczy, że nie może, ale wszyscy wiemy, że nie chce z nami jechać. Dobra może i jeszcze nie wiem co mnie w życiu czeka, ale to jest pewne, że chcę być szczęśliwy, jeśli dożyję. Miałem depresję, z powodu mojego taty, przez to, że nie ma go teraz z nimi, leczyłem się, ale nikt o tym nie wie, też dlatego, że wszyscy wywierali na mnie presje w szkole, na przykład taki Daniel,zawsze, ale to zawsze musi się wpieprzyć w nie swoje sprawy, ale też dokuczać. Moja depresja coraz częściej się powiększa, biorę jakieś tabletki, kiedyś już wylądowałem przez nie w szpitalu, wziąłem za dużo. To była próba samobójcza, wiem, że nie powinienem tego robić, cóż taki już mój los. udziela się ta samotność, której w życiu mam nadmiar. Chyba nikt na świecie nie wie co mi siedzi w głowie, to dobrze, a nawet bardzo. Mama nadal zapracowana, z resztą jak zwykle, cały czas siedzi w papierach z kancelarii (jest prawniczką)
Nienawidzę uczucia *samotności*
  • awatar Gość: chujowe, nie podoba mi się. mimo wszystko powodzenia, każdy od czegoś zaczyna :) haha i kozacka nazwa :D
  • awatar Olka Ta... Inna: Piękne. Serio zajebiste *_*..
  • awatar You Can Be The Hero <3: O.o Świetne <33 Uwielbiam to *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

amelinium65
 
mylife00
 
Piszę książkę, wpadniesz poczytać ??.
Zależy mi na tym, aby mieć czytelników. Z góry dzięki
 

 
Znowu siedziałem sam, pośród czterech ścian mojego pokoju. Czułem się tak samotny, coraz częściej myślałem o tym, żeby skończyć ze sobą. Nie wiedziałem czy to zrobić czy nie. Postanowiłem więc odłożyć moje odejście, czekając na sens mojego istnienia. Wiedziałem, że rodzice są tak zajęci, że już w ogóle nie wiedzą co się ze mną dzieje, nawet nie mają czasu na moje sprawy, cały czas tylko praca i praca. I ten ojczym... Cały czas siedzi tutaj, nie to żeby mi przeszkadzał, nawet go lubię, ale mój prawdziwy tata... On odszedł z tego świata, Bóg go chciał zabrać na drugą stronę. sam tego chciał nie mógł przestać o tym myśleć, a teraz ja tak mam. Nie wiem dlaczego podjął taką decyzje,nikt tego nie wie.Czasami o tym rozmyślam, chociaż mam 16 lat. Wiem co to jest nie mieć ojca. Właśnie 1 listopada odwiedzę jego grób. Nie żyje od 2 lat, był to niesamowicie trudny okres w moim życiu, nie mogłem się z tym pogodzić, tylko pożegnałem się z nim słowami:
- "Tato, kocham Cię i zawsze będę Cię kochał. Pamiętaj o tym. Spotkamy się kiedyś na pewno, wieżę w to, że odnajdziesz tam sens życia. Zaczniesz normalnie żyć. Kocham Cię tatusiu"
To mówiąc moje łzy ociekały wolnym tempem po policzku, spływały w jego dłoń tak jakby to miał być jakiś znak. Zacisnąłem tę dłoń w pięść na znak, żeby był silny. Wtedy właśnie poczułem jakiś ucisk w sercu, jakby odpadła jego cząstka. Niestety ten ból nie ustał do teraz. Ta pustka jest nadal we mnie, w środku. To nazywam samotnością, ona we mnie rośnie, powiększa się z dnia na dzień. Gdybym znalazł tą drugą połówkę może byłoby lepiej. Pokochałbym tak jak nikt nigdy nikogo nie kochał. Moje rany na rękach nadal tak bolą, nigdy nie myślałem, że tak będzie. Nawet moja mama tego nie zauważyła, że się podcinam. Niestety nic nie wypełnia tej pustki, od kiedy taty już nie ma z nami czuję się jakbym stracił to poczucie, że ktoś jest obok mnie. Jest jeden mały plus w tym wszystkim jest przy mnie moja przyjaciółka Iza. To ona mnie rozumie, wspiera i w ogóle mogę na niej polegać. Tak jakoś po cichu liczę, że zostaniemy kimś więcej niż przyjaciółmi, ale nie mogę sobie robić nadziei, że tak się stanie. I nadal to dziwne uczucie mnie prześladuje to - *samotność*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Znowu siedziałem sam, pośród czterech ścian mojego pokoju. Czułem się tak samotny, coraz częściej myślałem o tym, żeby skończyć ze sobą. Nie wiedziałem czy to zrobić czy nie. Postanowiłem więc odłożyć moje odejście, czekając na sens mojego istnienia. Wiedziałem, że rodzice są tak zajęci, że już w ogóle nie wiedzą co się ze mną dzieje, nawet nie mają czasu na moje sprawy, cały czas tylko praca i praca. I ten ojczym... Cały czas siedzi tutaj, nie to żeby mi przeszkadzał, nawet go lubię, ale mój prawdziwy tata... On odszedł z tego świata, Bóg go chciał zabrać na drugą stronę. sam tego chciał nie mógł przestać o tym myśleć, a teraz ja tak mam. Nie wiem dlaczego podjął taką decyzje,nikt tego nie wie.Czasami o tym rozmyślam, chociaż mam 16 lat. Wiem co to jest nie mieć ojca. Właśnie 1 listopada odwiedzę jego grób. Nie żyje od 2 lat, był to niesamowicie trudny okres w moim życiu, nie mogłem się z tym pogodzić, tylko pożegnałem się z nim słowami:
- "Tato, kocham Cię i zawsze będę Cię kochał. Pamiętaj o tym. Spotkamy się kiedyś na pewno, wieżę w to, że odnajdziesz tam sens życia. Zaczniesz normalnie żyć. Kocham Cię tatusiu"
To mówiąc moje łzy ociekały wolnym tempem po policzku, spływały w jego dłoń tak jakby to miał być jakiś znak. Zacisnąłem tę dłoń w pięść na znak, żeby był silny. Wtedy właśnie poczułem jakiś ucisk w sercu, jakby odpadła jego cząstka. Niestety ten ból nie ustał do teraz. Ta pustka jest nadal we mnie, w środku. To nazywam samotnością, ona we mnie rośnie, powiększa się z dnia na dzień. Gdybym znalazł tą drugą połówkę może byłoby lepiej. Pokochałbym tak jak nikt nigdy nikogo nie kochał. Moje rany na rękach nadal tak bolą, nigdy nie myślałem, że tak będzie. Nawet moja mama tego nie zauważyła, że się podcinam. Niestety nic nie wypełnia tej pustki, od kiedy taty już nie ma z nami czuję się jakbym stracił to poczucie, że ktoś jest obok mnie. Jest jeden mały plus w tym wszystkim jest przy mnie moja przyjaciółka Iza. To ona mnie rozumie, wspiera i w ogóle mogę na niej polegać. Tak jakoś po cichu liczę, że zostaniemy kimś więcej niż przyjaciółmi, ale nie mogę sobie robić nadziei, że tak się stanie. I nadal to dziwne uczucie mnie prześladuje to - *samotność*
 

 
Dobra!. Na początek powiem wam, że w ogóle nie myślę o samobójstwie czy coś.... *Tu powstanie moja książka* Będę starała się pisać tu i bywać często. Życzcie mi powodzenie i dobrej weny ♥.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›